Paralaksa tła

Kudowa-Zdrój i okoliczne okolice. Część 3. i ostatnia – Okolice.

27 sierpnia 2020
Kudowa i okoliczne okolice. Część 2. – Co zobaczyć?
27 sierpnia 2020

Proszę wycieczki. W części 3. i ostatniej pojedziemy do Ząbkowic Śląskich i Wojsławic.

Otóż od dawna chciałem zobaczyć Ząbkowice Śląskie, choć nie wiedziałem dlaczego. Teraz już wiem, bo oprócz kilku must see jest tu też klimat najlepszych lat warszawskiej Pragi-Północ, ulic Brzeskiej, Targowej, czy Ząbkowskiej – nomen omen. (Tak na marginesie, to nie muszę Wam  przypominać, że zwrot ten pochodzi od Plauta, który napisał nomen atque omen, co znaczy, że imię jest wróżbą lub stanowi o losie człowieka, czy rzeczy). Chodzą tu po mieście tacy goście, że na Brzeskiej spokojnie by ich wzięto za swojaków. Na rynku, udało mi się podsłuchać, taki oto między nimi dialog: „Marian, zbrakło mi 60 groszy, pożycz”. Na to Marian: „Zbychu, jak ja bym miał 60 groszy, to byłbym zupełnie innym człowiekiem!”

A co oprócz panów menelików?  Jest krzywa wieża, skala odchylenia 2,12 m od pionu, czyli to połowa tego co w Pizie, ale za to o 60 cm więcej niż w Toruniu. (Tam o tym pisałem: Toruń, czyli gotyk na dotyk.

Wchodząc na wieżę, można zatrzymać się w mini muzeum tortur. A tam taki oto nabijany ćwiekami stolec. Nie wiem czemu, ale jako, że zbliżał się dzień zaprzysiężenia, czyli usadzenia na tronie, miłościwie i nieprzerwanie nam panującego prezydenta Andrzeja, przyszły mi do głowy jakieś nieuzasadnione pomysły, co do doboru mebli na tę właśnie miłą uroczystość. 🙂

Jak już się na wieżę wejdzie to można popatrzeć na rynek z pięknym neogotyckim ratuszem, ruiny zamku i piękny widok na przedgórze sudeckie.

Ale uwaga, podobnie jak w przypadku Błędnych skał, wieża budzi obawy co do swojej stabilności. Na szczęście są tu dobrzy i silni ludzie, którzy poświęcili swoje życie, żeby do upadku wieży nie dopuścić 🙂

Od wieży niedaleko do barwnych ruin zamku, które to jako ruiny nie wymagają zbyt dużo czasu na zwiedzanie, ale zobaczyć warto.

Zresztą taki zamek może się czasem i dzisiaj przydać, na przykład, żeby kogoś tam zamknąć 🙂

Co trzeba jeszcze zrobić w Ząbkowicach? Trzeba przeczytać o Mariannie Orańskiej. To była niesamowita kobieta, królewna niderlandzka, córka króla Wilhelma I Orańskiego oraz i jego żony Fryderyki Luizy Pruskiej, czyli z domu Wilhelminy von Hohenzollern. Otóż ta miła pani była dla tych ziem prawdziwym inwestorem i gospodarzem. Zbudowała sieć dróg, rozwinęła nowoczesną gospodarkę leśną, wybudowała piec hutniczy, założyła kamieniołomy marmuru, specjalistyczną farmę krów, hutę szkła. Działała też charytatywnie. Była dosłownie i w przenośni złotą kobietą, ale co z tego skoro w owym czasie została wyklęta za mezalians jaki popełniła ze swoim niderlandzkim masztalerzem Johannesem, z którym podobno dobrze i zgodnie żyli i nawet spłodzili syna. Zresztą jak pokazuje zdjęcie Marianny z tablicy na ząbkowickim rynku, była to pani całkiem niczegowata 🙂

Jak już to wszystko wiemy, to idziemy na lody. A lody dają tu naprawdę wyborne. Trzeba tylko trafić do kawiarnio-lodziarni Frankenstein Eiscafe, o co nie trudno, bo tuż przy Ratuszu. Skąd ta nazwa? Ano stąd, ze przed wojną Ząbkowice nosiły miłą dla ucha, skojarzeń i wyobraźni, nazwę Frankenstein.

Po lodach, mając w umyśle piękną niemiecką nazwę miasta, przechodzimy do porzuconego i zniszczałego dawnego sierocińca Diakonis. Wygląda rzeczywiście strasznie, a jak do tego dodamy wyobrażenia o Frankensteinie i życiu biednych dzieci pod kuratelą sióstr zakonnych i księży, to koszmary senne i moczenie nocne mogą zdarzyć się po raz trzeci.

I jeszcze rzut oka na ulice miasta. Ulice, które świetnie mogłyby grać rolę w Czterech Pancernych lub Stawce większej niż życie, w tych odcinkach, które dzieją się w Niemczech. PS ta pani na zdjęciu tuż poniżej, to turystka.

W Ząbkowicach, nawet kibel jest neogotycki 🙂

 

Zmieniamy nastrój i jedziemy do Wojsławic, gdzie od początku XIX wieku, dzięki rodom von Aulock i von Oheimb, powstało Arboretum. To znaczy ogromny, ponad sześćdziesięcio hektarowy ogród, w którym rośnie 14.000 gatunków roślin. Od drzew po przeróżnej urody kwiatki. Marian, tu jest jakby pięknie! Także dlatego, że w każdej niezimowej porze roku kwitnie inna partia roślin. I można tu chodzić cały dzień, a nawet piknikować i leżeć na trawie wśród kolorowych kwiatów i kwitnących krzaków, a patrząc na chmury  powtarzać w myślach: „U nas dość głowę podnieść, ileż to widoków! Ileż scen i obrazów z samej gry obłoków!  Bo każda chmura inna…” 

Tyle słów, a teraz obrazy.

Do zobaczenia wkrótce.

 

 

Podobało się? Kliknij w serduszko i polub post 29

oraz udostępnij go

Pinterest
Ząbkowice Ślaskie, Wojsławice
Ząbkowice Śląskie, Wojsławice

Moje podsumowanie
.


  • Obsługa0%
  • Wystrój100%
  • Menu0%