Paralaksa tła

Patentowany Pan Naleśnik czyli co robi wędrowiec po zejściu z Połoniny Wetlińskiej. Chata Wędrowca.

29 lipca 2018
cuda wianki
Szwejk na przemyskiej ławce czyli Cuda Wianki.
29 lipca 2018
Bielica czyli dlaczego rzuciła się z wieży (zegarowej). Pałac Krasiczyn.
30 lipca 2018

Odpowiedź na tak postawione pytanie jest prosta: idzie na obiad/kolację do Chaty Wędrowca.
Dlaczego właśnie tam, a nie dokądś indziej? Nie byłem w innym miejscu w Wetlinie, ale wiem że następnym razem też pójdę do Chaty.
Pójdę bo powita mnie jedna z miłych, gościnnych i uśmiechniętych pań kelnerek.
Pójdę bo aranżacja od wjazdu do tarasu i wnętrza jest atrakcyjnie bieszczadzka i zachęcająca.
Pójdę bo czuję, widzę i wiem, że za wszystko tutaj odpowiadają ludzie z pasją i ponad dwudziestoletnią historią tworzenia tego miejsca.
Pójdę bo oprócz restauracji jest pijalnia prawdziwego czeskiego i słowackiego piwa.
Pójdę bo jest tu chatowy sklep, w którym można kupić piękne i niepowtarzalne rzeczy (kupiliśmy emaliowane kubki, krówki i polskie bieszczadzkie białe wino).
Pójdę bo last not least jest po prostu dobre jedzenie, vege grochówka była ciekawie delikatna, ale jednak grochowa, pierogi ruskie miały dobrze skomponowane nadzienie, a ciasto po polsku al dente.
Rządzi jednak Pan Naleśnik Gigant. Z jagodami lub dla ciekawskich z innymi owocami.
Naleśnik opatentowany, Naleśnik z długą i ciekawą bieszczadzką tradycją, Naleśnik, który tak naprawdę nie jest naleśnikiem, a jednak od pierwszego spotkania budzi apetyt, uczucie i pożądanie. Waży ok. kilograma, jedząc czujesz się jak kolarz na etapie Tour de France, w połowie dystansu słabniesz, myślisz poddam się, nie dam rady, ale on nie odpuszcza, trzyma Cię mocno swoim urokiem, zapachem jagód, idealnie dobraną wytrawną śmietaną i uwodzicielskim smakiem. Po chwili zwątpienia pedałujesz dalej z nową energią i kiedy mijasz metę jesteś po prostu szczęśliwy
To po co chodzić dokądś indziej?

Podobało się? Kliknij w serduszko i polub post 9

oraz udostępnij go

Pinterest